• ban06.jpg
  • ban07.jpg
  • ban08.jpg
  • ban09.jpg
  • ban10.jpg
  • ban11.jpg

Jak co roku we wrześniu, mieliśmy okazję kolejny już raz odwiedzić malowniczą Korsykę. Tym razem wyjazd ten (już i tak pełen atrakcji i możliwości doświadczenia wyspowego stylu życia) wzbogacony był o zwiedzanie Księstwa Monaco i Nicei. Ale od początku...

8.09.2018 r. cieszyńskie niebiosa pożegnały nas łzami. Jakaż radość towarzyszyła wyrwanym z szarej rzeczywistości uczniom, gdy po 18-sto godzinnej jeździe, już 9.09. ukazała nam się panorama Monte Carlo i Lazurowego Wybrzeża. Zaczęliśmy od wizyty w McDonald’s. Część z nas postanowiła już od początku poczuć francuski klimat wybierając na śniadanie croissanta i kawę. Później przeszliśmy na wzgórze, gdzie znajduje się zamek księcia Monaco oraz niesamowity widok na całe, bądź co bądź, państwo. Lecz czymże byłaby wizyta w tym miejscu bez odwiedzenia Casino Monte-Carlo. Pomimo granicy wiekowej, będącej warunkiem przekroczenia progu tego jakże słynnego budynku, udało nam się wejść. Niestety nikt z nas nie posiadał dostatecznej ilości czasu, pozycji społecznej i majątku, aby móc stać się członkiem elity korzystającej z usług kasyna regularnie, jednak kto wie co przyniesie przyszłość...

Następnie czekała nas podróż pociągiem do Nicei, zakupy w centrum handlowym i bardzo długi spacer Promenadą Angielską do hotelu.

W poniedziałek o godz. 15:00 planowany był przejazd promem, więc przedpołudnie postanowiliśmy spędzić na dalszym zwiedzaniu miasta będącego wizytówką Lazurowego Wybrzeża. Podróż statkiem wszystkim minęła przyjemnie, ze względu na piękną pogodę i pojawiające się tu i ówdzie wieloryby, a nawet delfiny, które okazały się największą atrakcją dla pasażerów. O 21:00 w końcu dopłynęliśmy do celu naszej podróży - nadmorskiego miasteczka L’ile Rousse, gdzie czekali na nas nasi Korsykanie. Po przywitaniach i wszystkich ustaleniach rozjechaliśmy się do rodzin goszczących.

11.09. rozpoczęliśmy dzień powitaniem i poczęstunkiem w L’ile Rousse. Posileni wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Później czekała na nas atrakcja, która wszystkim przypadła do gustu - kajaki. Wspólnymi siłami pokonaliśmy fale Morza Śródziemnego w dwuosobowych łódeczkach. Dzień nie mógłby się zakończyć bez plażowania. Przy takiej pogodzie grzechem byłoby nie skorzystać. Wieczorem, jak każdego dnia, spędzaliśmy czas u rodzin goszczących.

W środę wraz z niektórymi Korsykanami wybraliśmy się do Parku Galea. Tam wysłuchaliśmy wykładów na temat życia roślin. Mieliśmy nawet okazję usłyszeć w jaki sposób komunikują się one między sobą. Na koniec w grupach francusko-polskich zagraliśmy w grę terenową w obrębie parku. Następnie pojechaliśmy wszyscy na plażę w Calvi. Stamtąd odebrali nas rodzice naszych zagranicznych kolegów i koleżanek.

Czwartek był (subiektywnie) najciekawszym spośród wszystkich dniem. Na początku zrobiliśmy małe zakupy na miejskim targu. Później wyjechaliśmy do Orsini do fabryki słodyczy i winiarni. Przy wejściu dostaliśmy niebieskie czepki, które były konieczne, aby móc wejść na jej teren (jak bardzo głupio wyglądaliśmy, widać na zdjęciach). Po zapoznaniu nas z technikami wyrobu cukierków i dżemów, przeszliśmy do upragnionej części programu - degustacji. Skończyło się oczywiście na szaleństwie zakupowym. Następnie przejechaliśmy do Calvi, gdzie zaskoczyła nas typowo śródziemnomorska architektura i klimat tętniącego życiem miasta. Całość na tle korsykańskich gór i błękitnego morza. Wracając do L’ile Rousse zatrzymaliśmy się na owczej fermie należącej do taty jednej z naszych francuskich koleżanek - Cristiny. Tam nacieszyliśmy oczy widokiem nowonarodzonych jagniątek i wysłuchaliśmy paru zdań na temat ekologicznej hodowli tych zwierząt. Później, ku naszemu zdumieniu, zostaliśmy wszyscy zaproszeni do pięknego domu należącego do pana gospodarza, gdzie dostaliśmy typowo francuski (czyli wcale niemały) poczęstunek. Wszyscy zachwyceni byli gościnnością i otwartością właścicieli. Wieczorem spotkaliśmy się na ostatniej, podsumowującej kolacji w jednej z restauracji w L’ile Rousse.

W piątek z wielkim żalem musieliśmy się pożegnać z naszymi Korsykanami oraz całym krajobrazem tej pięknej wyspy. W Bastii ostatni raz spojrzeliśmy na zachwycające widoki i wraz z promem odpłynęliśmy w kierunku włoskiego miasteczka Livorno. Tam czekała nas kilkugodzinna przerwa związana z czasem pracy kierowców autobusu. Postanowiliśmy skorzystać z okazji i pozwiedzać miasto. Skończyło się na kolacji w McDonald’s, co w perspektywie czekającej nas kilkunastogodzinnej podróży było bardzo dobrym pomysłem. O 22:00 wyjechaliśmy w kierunku Polski. W Cieszynie znaleźliśmy się o godz. 14:09 w sobotę.

Tegoroczny wyjazd na Korsykę był pełen wrażeń, które na pewno zapadną w pamięć wszystkim nam, którzy mieliśmy okazję skorzystać z możliwości tej wymiany. Szczególne podziękowania należą się naszym organizatorom i opiekunom: pani Małgorzacie Hauptmann, panu Jean-Claude’owi Hauptmann oraz pani Dagmarze Mielke. Wszyscy mamy nadzieję na kolejne, równie wspaniałe edycje naszych podróży z LOTE!

Kasia Piwko