• budynek2.png
  • IMG_3379.JPG
  • klasa.jpg
  • rpa.png
  • rpab1.png
  • rpab2.png

Już kolejny raz  uczniowie LOTE uczący się języka francuskiego wyjechali w ramach szkolnej wymiany partnerskiej na Korsykę. Należy wspomnieć, iż szkoła nasza od czterech lat zaprzyjaźniona jest z Lycée de Balagne w  L’Ile – Rousse.

W drodze na Korsykę młodzież miała okazję zobaczyć malowniczy skrawek Lazurowego Wybrzeża, poznać zakątki starego miasta Nicei, pospacerować elegancką Promenade des Anglais i skorzystać z wieczornej kąpieli w Morzu Śródziemnym.  Nie mogło zabraknąć również wizyty w pięknie położonej górskiej wiosce Èze, w wytwórni perfum Fragonard. Po krótkim czasie spędzonym na Francuskiej Riwierze prom zawinął do portu w Bastii, skąd rozpoczęła się kilkudniowa przygoda z Korsyką. Uczniowie zwiedzili spory kawałek północnej Korsyki, m.in. gościnne miasteczko L’Ile – Rousse, malowniczy region Balagne, Zielone Wybrzeże i urocze miasteczko Calvi. Nie zabrakło oczywiście czasu na udział w zajęciach szkolnych oraz w wieczorku Karaoke.


Obejrzyj fotorelację.

Prześledź naszą podróż na mapie!


„Wymiana” się udała, pogoda dopisała, dobry humor nie opuszczał, co można zauważyć w poniższych relacjach spisanych przez uczniów:

 

30 września – niedziela, 1 października - poniedziałek

Tyn łoto konsek wspominek je to tako praca domowo, kierą nom zadali miłościwie nam panujący łopiekunowie. Jadymy. Pierszo rzecz. Zbiórka. Niedziela, godzina piónto po połedniu kole naszej pieknej szkoły. Kapkę fanzolynio, pusy łod fotrów i wio. Jechali my przez noc. Chyntnie by my wom napisali cosik ciekawego ale nic nie było widać. Że granic już ni ma, to że my so w inszym kraju dowiadywali my się, bo każdy gdo mo komórkę dostowoł ysymys łod sieci, że jo zmienił. No. Pendziałek rano. Jako my se to policzyli to nóm wyszło, że przejechali my przez Pypy, Osterreich, i byli my w Makronach. Niewiela nom chybiało do Francyji. Tela fajnie, że prowadzi tam tako szumno cesta. Kruca nie szło policzyc tych tunyli. Kiesik prawił, że je ich kansik ze 70. Fryda prawił że piyńc i pół tuzina albo kole czterech myndli. Granica. Piyrsze miasto we Francyji przez kiere my jechali godajo – „Mą tą”(pisownia: Menton), przynajmiyj tak my słyszeli. W tłumaczyniu je to „broda”. Wracajonc. Jadymy do Nicyi. Wedla cesty był jeszcze taki dings. Ksiynstwo Monako. Pech chcioł że strasznie prało żabami i zaś ni nie było widać. Straszecznie ciekawe je to miejsce. Jak kogo to interesuje (a wóntpiym – powiedzioł Kefir) to wszelkich informacji udzieli naszo kochano, miło, fajno, gryfno frela Pani Hauptmann. My niewiela wjymy, bo cóż do takigo chłopskiego łeba może wlyź. Po trudach i znojach dojechali my do Nicyi. Etap Hotel to miejsce w kierym planowali my zrobić ubernachtung. Wszyscy się opultali, przeblykli i poszli my na mały Stadtspaziergang. Francozy to majo blank insze zasady. Jak widzom czerwonego chopa to idom, a auto titajom. Jo żech za bajtla tyż tak gónił – pedzioł Fryda. Jino my jak te ćwoki na wiesielu stoli i czakali na zielónego chopa. Doczkać się nie dało. Freizeit. Każdy poszeł w inszom strone. Koniec Freizeitu. Wrócili my sie na Etap w celu przebrania w Badehosen i opultanio  w słónej wodzie. Bydąc szczyrym kapke  zima było.  A co się potem działo to lepij nie pisać. A my tam byli, co my widzieli to schreibnyli.

(gwarą spisali: Wojtek Wantulok, Szymon Fryda, Wojtek Kozioł - Kefir, Kuba Skałka)

 

2 października – wtorek

Dzień zaczęliśmy od zjedzenia pysznego śniadania, po czym udaliśmy się do fabryki perfum Fragonard znajdującej się w górskiej miejscowości Èze Village. Po drodze mogliśmy podziwiać przepiękne widoki Lazurowego Wybrzeża. Przejeżdżając przez jedno z nadmorskich miasteczek mieliśmy krótki incydent z policjantem. Po około jednej godzinie drogi mogliśmy gościć w fabryce Fragonard, gdzie poznawaliśmy tajniki robienia jednych z najlepszych perfum, których produkcję zapoczątkowano w 1921 roku. Po zwiedzeniu niektórzy dokonali zakupów i następnie udaliśmy się autokarem w drogę powrotną do Nicei, aby tam wsiąść na prom. W międzyczasie korzystając z chwili przerwy poszliśmy w kierunku miasta, aby ostatni raz móc nacieszyć się urokami Nicei. Po zjedzonym posiłku i drobnych zakupach wróciliśmy do autokaru, aby wsiąść na prom w kierunku Korsyki. Długo oczekiwaliśmy na jego rozładunek, aby w końcu móc się położyć na wygodnych leżakach. Wypłynęliśmy z Nicei w godzinach popołudniowych. w mgnieniu oka wszyscy się rozeszli. Jak to zwykle bywało na poprzednich wyjazdach po jakimś czasie zebraliśmy się w jednym miejscu i przez następne godziny siedzieliśmy i rozmawialiśmy, a co poniektórzy musieli pisać sprawozdania z dzisiejszego dnia. W godzinach wieczornych dopłynęliśmy do portu w Bastii, skąd udaliśmy się do szkoły w L’Ile – Rousse, gdzie czekali już na nas uczniowie tamtejszego liceum.

(Ola Malina, Paulina Marchewka, Sylwia Pinkas, Wiola Pezda)

 

3 października - środa

Następnego dnia przejeżdżając przez piękny region Balagne dotarliśmy do małej wioski o nazwie Zilia. Znajdowała się tam fabryka wody mineralnej, gdzie jeden z pracowników zakładu oprowadzając nas po wytwórni, ciekawie opowiedział nam o poszczególnych etapach produkcji wody. W tej najbardziej znanej korsykańskiej fabryce dziennie powstaje 150 tys. butelek wody mineralnej, co w skali roku daje nam ok. 14 mln. Po zapoznaniu się z wszelkimi szczegółami dotyczącymi produkcji wody udaliśmy się do niezwykle malowniczej miejscowości Calenzana. Po drodze zatrzymaliśmy się na tarasie widokowym z którego mogliśmy podziwiać piękny widok na zatokę i port. Po dotarciu na miejsce zrobiliśmy zaplanowany wcześniej piknik (pique-nique). Po zjedzeniu posiłku zwiedziliśmy fabrykę słodyczy Domaine Orsini. W czasie oprowadzania mieliśmy okazje zobaczyć kolejne etapy powstawania konfitur i cukierków, których mogliśmy skosztować. Następnie udaliśmy się do winiarni pana Orsiniego, właściciela całego ośrodka, który opowiedział nam o tworzeniu wyśmienitego, korsykańskiego wina oraz ciekawostkach jego dotyczących. Niestety byliśmy zmuszeni z żalem odmówić degustacji różnych rodzajów win. Jednak udało nam się skosztować delikatnego Muscatu, który zachwycił nas swym smakiem. Próbowaliśmy również tradycyjnych, korsykańskich, obrzydliwie słodkich konfitur (jedna skrzynka fig zasypywana jest 6,760 kg cukru). Po degustacji, każdy miał możliwość zakupienia wina, dżemów i ciasteczek.  Zasłodzeni, a zarazem zadowoleni pojechaliśmy do Calvi. Tam mieliśmy przyjemność wejścia na cytadelę, gdzie podziwialiśmy piękny widok na port, plaże i miasto . Idąc na cytadelę spotkaliśmy Kolumba ze swoją łodzią. Pozdrowiliśmy go i wróciliśmy do Isula Rossa (L’Ile – Rousse). Dzień był bardzo udany. Wszyscy zadowoleni z zakupów i zachwyceni widokami, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci, wróciliśmy do swoich korsykańskich rodzin.

(Agnieszka Branny, Ania Michalik, Monika Haczek, Ala Wania)

 

4 października - czwartek

W czwartkowy, słoneczny dzień o godzinie dziewiątej wyruszyliśmy w stronę Taglio Isolaccio, w celu zwiedzenia parku Galea. Jechaliśmy wzdłuż Zielonego Wybrzeża, we wschodniej części Korsyki, gdzie rosną jadalne kasztany. Stolicą tego miejsca jest Costa Verde. Ciekawostką jest fakt, iż na tym terenie znajduje się pierwszy barokowy kościół na Korsyce. Dzięki uprzejmości Francuzów wjechaliśmy w malownicze miejsce. Znajdowaliśmy się wysoko nad poziomem morza. Droga była kręta i wąska, momentami mroziło krew w żyłach. O ironio, okazało się, że jedziemy w złym kierunku. Po trudnym manewrze zawracania, bo na bardzo wąskim odcinku i rozebraniu murka przez kierowcę (będącego przeszkodą na naszej drodze) w końcu dotarliśmy do parku geologicznego. Dzięki  bardzo miłej pani przewodniczce (z Nowego Jorku), mogliśmy bliżej poznać wyspę. Opowiadała nam o lokalnej kulturze, muzyce, religii, dialekcie (języku korsykańskim) jak i również tradycji, przodkach, historii powstania wyspy, skałach, florze i faunie. Zwiedzanie parku zakończyliśmy warsztatami artystycznymi, gdzie każdy z nas miał okazję ulepić coś z gliny. Około godziny siedemnastej wróciliśmy do L’Ile -Rousse, gdzie nasi znajomi z Korsyki zorganizowali dla nas wieczór Karaoke. Oczywiście, my Polacy, udowodniliśmy, że głosu nam nie brakuje. Szczególnie wyróżnienie dla Oli Maliny, która swoim głosem powaliła wszystkich na kolana. Około godziny 23 każdy powoli udał się do swojego domu, by po dniu pełnym wrażeń odpocząć i nabrać siły na kolejne.

(Klaudia Siostrzonek, Iga Wareluk, Asia Marzoll)

 

5 październik - piątek

W piątek do południa braliśmy udział w lekcjach razem z naszymi korsykańskimi korespondentami. Podzielono nas na kilka grup trzy lub czteroosobowych, w których udaliśmy się na różne zajęcia. Dzięki temu mogliśmy poznać francuski system edukacji oraz zaangażowanie naszych francuskich rówieśników w proces nauczania. Po południu skorzystaliśmy z pięknej pogody, plażując oraz podziwiając urokliwe uliczki l'Ile Rousse. Wieczór spędziliśmy z goszczącymi nas uczniami.

 

6 październik – sobota

W sobotę, po pożegnaniu rodzin, wsiedliśmy o 11.00 na prom w Calvi i udaliśmy się do Nicei. Stąd jechaliśmy już prosto do Polski przez Francję, Włochy, Austrię i Czechy.
(Nina Krąkowska, Gosia Toman, Karolina Szlauer, Kamila Pękała, Justyna Szalbot)

 

7 października – niedziela

Niedzielny poranek przywitał nas w chłodnym i deszczowym Cieszynie. I tak dobiegła końca  kolejna wymiana partnerska z Korsyką. Śmiało można ją uznać za udaną pod każdym względem.