• budynek2.png
  • IMG_3379.JPG
  • klasa.jpg
  • rpa.png
  • rpab1.png
  • rpab2.png

20. marca 2017 r. przybyło do nas dwunastu chłopaków (tak, tylko chłopaków, bo z męskiej szkoły Paul Roos Gymnasium) z Republiki Południowej Afryki. Z dwoma fantastycznymi nauczycielkami. Ich gospodarzami byli uczniowie z pierwszej i drugiej klasy liceum. Afrykanie zatrzymali się u nas na prawie jedenaście dni, które spędzili bardzo aktywnie.

Codzienny grafik okazał się niezwykle napięty, ale jakże ciekawy! Warszawa, Kraków, Katowice, Pszczyna, Wisła, Ustroń. No i Cieszyn. Dopisująca pogoda tylko ułatwiła naszym gościom dostrzeżenie piękna Polski. A tym samym namiastki Europy. Jednak największą zaletą ich planu pobytu była możliwość spędzenia dużej ilości czasu z nami – ich gospodarzami. To niebywałe, jak dobrze można zintegrować się z nowo poznanymi ludźmi. Na dodatek ludźmi z RPA. Dogadywaliśmy się tak, jakbyśmy znali się od dawna. A bariera językowa? W naszym przypadku to mit. Umiejętności lingwistyczne, które posiadamy, są na tyle wysokie, że nawet nie pomyśleliśmy o ewentualnych przeszkodach w porozumiewaniu się z obcokrajowcami.

Prawie wszystkie chwile, spędzone w ich towarzystwie, były rewelacyjne! Z wyjątkiem jednej – pożegnania. Trudno opisać wymiar tego zbiorowego smutku. Afrykanie nie chcieli wyjeżdżać. Wiemy to, niejednokrotnie mówili nam o tym. A my wyraźnie dawaliśmy im do zrozumienia, że również pragniemy przedłużenia ich pobytu w Polsce. Niektórzy, w wyniku niekontrolowanego płaczu, niemalże się odwodnili (mam na myśli, naturalnie, płeć piękną – niecodziennym doświadczeniem jest mieszkanie pod jednym dachem z przystojnym młodzieńcem... z RPA).

Remedium na nasz depresyjny stan po wyjeździe nowych przyjaciół znajdujemy w świadomości tego, że spotkamy się za dziesięć miesięcy. Do zobaczenia!